Niegdyś królowie przed Nią klękali

Tagi

, , ,

 

INWOKACJA

Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie.
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie! Ty, co gród zamkowy
Nowogródzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane, jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.

(Adam Mickiewicz)

Niby tekst tak bardzo nam znany i tak bardzo bliski.
Na ile my sami dzisiaj wyrażamy wiarę i miłość do Matki Bożej o której nasz narodowy wieszcz wyraża się z taką wzniosłością w powyższej apostrofie.
Nie wszyscy wiemy, że w słowach:
„…Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem
(Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę
Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę
I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu
Iść za wrócone życie podziękować Bogu),
Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.”

Adam Mickiewicz przytacza zdarzenie ze swojego dzieciństwa, kiedy to nieszczęśliwym trafem jako dziecko wypadł z okna, a życie jego po tym zdarzeniu zostało powierzone opiece Matki Boskiej.
Kiedy zdawało się, że młody Adam, który był bliski śmierci, nie przeżyje tego zdarzenia, to doszło do cudownego ozdrowienia, o czym informuje nas sam autor w przytoczonym cytacie.
Widać, że Matka Przenajświętsza dobrze wiedziała co do przekazania swoim rodakom w przyszłości ma umierający chłopiec i tym samym nie pozwoliła wówczas na jego śmierć.

Piszę o tym po to, ażeby zwrócić uwagę potencjalnego czytelnika na jakże silny związek uczuciowy Mickiewicza z ojczyzną oraz z Matką Boską.

Pomimo wielu badań nie udało się jednoznacznie ustalić skąd pochodzi i kiedy dokładnie został namalowany wizerunek Czarnej Madonny, która dzisiaj jest Królową Polski.
Nie ma konkretnych przesłanek, ażeby nie przyjąć teorii, która głosi, że autorem obrazu jest sam święty Łukasz Ewangelista i że ikona jest jedną z siedemdziesięciu namalowanych przez niego wizerunków Bogarodzicy.
Idąc tym tropem, okazuje się, iż św. Łukasz namalował obraz na desce pochodzącej ze stołu przy którym spożywała posiłki Święta Rodzina.
Mogłoby to oznaczać, że obraz został namalowany w Jerozolimie i jak podają niektóre źródła, mógł on powstać w miejscu zwanym wieczernikiem, ściśle związanym z Ostatnią Wieczerzą.
W latach 66-67 podczas najazdu wojsk rzymskich chrześcijanie szukali schronienia w miasteczku Pella, gdzie w pobliskich jaskiniach, wraz z innymi świętościami, ukryli oni również obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
Podczas gdy w 326 roku Jerozolimę odwiedza św.Helena-matka cesarza Konstantyna, w zamiarze odnalezienia krzyża na którym skonał Jezus Chrystus, otrzymuje ona w darze od chrześcijan ikonę z Częstochowska Bogarodzicą.
Helena umieszcza obraz w cesarskiej kaplicy w Konstantynopolu, gdzie to obraz przebywa przez następne pięć wieków.
Źródła podają, że po tym jak wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej przebywał w Bułgarii, Morawach i w Czechach, został on z wielkimi honorami przewieziony na Ruś i umieszczony na zamku w Bełzie przez księcia halicko – wołyńskiego, Lwa Daniłowicza, gdzie opieka nad obrazem została powierzona prawosławnemu duchowieństwu.
Z tamtego okresu pochodzą informacje o licznych cudach związanych z obrazem.
W 1372r. Księstwo Bełskie i Ruś Czerwona przechodzą pod władanie księcia opolskiego – Władysława, który jął sprawować władzę nad tymi terenami z ramienia Węgier.
W tym czasie dochodzi do oblężenia zamku w Bełzie przez wojska tatarskie.

Książę Władysław w głębokiej wierze w pomoc Matki Boskiej, postanawia umieścić obraz na murach zamku.
Jedna ze strzał wystrzelonych przez Tatarów godzi w wizerunek Madonny.
Mówi się, że od tamtego czasu widnieją na obrazie ślady krwi.
Wkoło zamku pojawia się wówczas tak gęsta mgła, że szyki hord tatarskich zostają zupełnie pomieszane, co sprawia, że Tatarzy rezygnują z oblężenia i wycofują swoje wojska.

W roku 1382 lub 1384 podczas podróży księcia Władysława Opolczyka do Opola, konie nagle się zatrzymały i w żaden sposób nie można było ich zmusić do dalszej drogi.
Książę uznaje to za znak od Boga, poparty nakazem we śnie, iż powinien on umieścić wizerunek Czarnej Madonny w pobliskim klasztorze.
Od tego momentu Jasna Góra staje się miejscem kultu Matki Boskiej, a Jej wizerunek z Dzieciątkiem otoczony zostaje wielką czcią przez wszystkie następne pokolenia Polaków i nie tylko Polaków, bowiem wiadomo jest, że wśród pątników przybywających na Jasną Górę, można spotkać ludzi z całego świata.

W 1430 roku ma miejsce zbezczeszczenie maryjnego sanktuarium, kiedy to dochodzi do rabunkowego napadu na klasztor przez pospolitych bandytów pod wodzą Jakuba Nadobnego z Rogowa herbu Działosza, Jana Kuropatwę z Działowa herbu Szreniawa oraz księcia wołyńskiego, Fryderyka Ostrogskiego.
Oto jak tamtejsze wydarzenia opisuje w swoim przekazie Jan Długosz:

„Pod ten czas niektórzy z szlachty polskiej wyniszczeni marnotrawstwem i obciążeni długami, mniemając, że klasztor częstochowski na Jasnej Górze, zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika, posiadał wielkie skarby i pieniądze, z tej przyczyny, że do niego z całej Polski i krain sąsiednich (…) zbiegał się lud pobożny (…) zebrawszy (…) kupę łotrzyków (…) napadli na rzeczony klasztor paulinów. A nie znalazłszy w nim spodziewanych skarbów, zawiedzeni w nadziei, ściągnęli ręce świętokradzkie do naczyń i sprzętów kościelnych, jako to kielichów, krzyżów i ozdób miejscowych. Sam nawet obraz Najchwalebniejszej Pani naszej odarli z złota i klejnotów, którymi go ludzie pobożni przyozdobili. Niezaspokojeni łupem, oblicze obrazu mieczem na wylot przebili, a deskę, do której wizerunek przylegał, połamali, tak iż zdawało się, że to nie Polacy, ale Czesi kacerze dopuścili się czynów tak srogich i bezbożnych. Po dopełnieniu takowego gwałtu, raczej skalani zbrodnią niż zbogaceni, z niewielką zdobyczą pouciekali. Długi czas mniemano, że ów gwałt popełnili czescy kacerze, mieszkający w przyległych Polsce miastach i zamkach szląskich. I już Władysław król i panowie polscy poczęli byli myśleć o wydaniu wojny Czechom, ale gdy się sprawa wydała i rzeczy wyjaśniły, karano srodze owych z szlachty polskiej złoczyńców, a wielu wtrącono do więzienia.”

Kiedy w połowie XVII w. król szwedzki Karol X Gustaw po tym jak zajął Warszawę i Kraków, ponosi on niespodziewana klęskę pod jasnogórskim klasztorem.

W czasie szwedzkiego oblężenia obraz Matki Bożej Częstochowskiej nie przebywał na swoim miejscu w sanktuarium, gdyż w obawie przed protestanckimi Szwedami wywieziony on został wcześniej w bezpieczne miejsce za jakie uznano Mochowo pod Głogówkiem.
Gdy król Jan Kazimierz powrócił do Lwowa, polecił on w swoich ślubach naszą ukochana Polskę protekcji Matki Przenajświętszej, nazywając ja tym samym POLSKĄ KRÓLOWĄ.

W 1717r. biskup chełmski Krzysztof Andrzej Jan Szembek na mocy aktu ustanowionego przez papieża Klemensa XI w 1716r., dokonał koronacji cudownego obrazu koronami papieskimi.

Nie sposób nie wspomnieć tu o bohaterskiej obronie w okresie od 10 września 1770r. do 18 sierpnia 1772r. przed wojskami rosyjskimi, oddziału konfederatów barskich pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego.
Ze szczególnym upodobaniem przez żołnierzy konfederacji na sztandarach i ryngrafach umieszczano wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej.

Plik:Gorget of Sawa-Calinski.jpg

(Ryngraf z Cudownym Obrazem Marszałka Józefa Sawy-Calińskiego-Konfederacja Barska)

Przed wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej pochylało swoje głowy wielu wybitnych Polaków w tym także władców Polski i należy tu wymienić choćby takie postacie:
-Kazimierz Jagiellończyk
-św. Kazimierz królewicz
-Zygmunt I Stary
-Stefan Batory
-Zygmunt III Waza
-Władysław IV
-Jan Kazimierz
-Jan III Sobieski
-August II Sas
-August III Sas

20 października 1921r. na Jasną Górę zupełnie niespodziewanie przybył Marszałek Józef Piłsudski.

Akt oddania Polski Sercu Najświętszej Panny Maryi

„Jako Naczelnik Rzeczypospolitej Polskiej, Najwyższy Wódz Wojska
Polskiego, imieniem własnym i całego Narodu, składam Tobie,
Najświętsza Panno Maryjo, a przez Ciebie Bogu w Trójcy Świętej
Jedynemu najgorętsze dzięki za wszystkie łaski wyświadczone Narodowi
Polskiemu w ciągu dziewięciu wieków, za wydźwignięcie go z ciężkiej
niewoli i za zwycięstwo oręża polskiego w ostatnich walkach.
Wdzięczni za Twoją opiekę, błagamy Cię o nią nadal, my, dzieci Twoje
i poddani Twoi, bądźże nam jak dotąd dobrą Matką i łaskawą Królową,
oddal od nas grzechy i klęski, a przywróć nam pożądany pokój.
My wzajem przyrzekamy, że według sił naszych starać się będziemy, by
Naród nasz i Twój spełnił sumiennie posłannictwo dane mu od Boga –
by też za Jego przyczyną kwitły dobre obyczaje, ofiarna miłość
Ojczyzny, prawdziwa oświata i wolność poszanowania prawa i władzy,
sprawiedliwość dla wszystkich, troskliwość o poprawę doli Narodu. Do
tego niech nam dopomoże Bóg, Ty zaś Najświętsza Królowo, wstaw się
za nami i wyproś nam błogosławieństwo Niebios.”

Dodam tu, że Marszałek Piłsudski to jedyny z architektów II Rzeczypospolitej, który pielgrzymował na Jasną Górę.

O Jasnej Górze i kulcie maryjnym związanym z obrazem Czarnej Madonny zapewne można by pisać bez końca, a chcąc wnikliwie wgłębić się w ten temat, to blogowa notka musiałaby zamienić się w książkę.
Mój skromny wpis niech będzie jedynie przypomnieniem z okazji święta Matki Boskiej Częstochowskiej o tym, że to właśnie Matka Boska jest naszą królową i że to właśnie w Niej na przestrzeni wieków Polacy pokładali swoje nadzieje związane z ojczyzną, ale także związane z bardzo osobistymi pragnieniami np. powrotu do zdrowia.

Piękną kartą polskiego Kościoła, a tym samym historii Jasnej Góry była postać błogosławionego Jana Pawła II, który takimi oto słowy przemawiał do nas podczas jednych z odwiedzin tego wspaniałego pomnika polskości i polskiej wiary, jakim jest Jasna Góra:

„Jakże mógłbym nie przybyć do tego sanktuarium wielkiej nadziei, gdzie mogę powtórzyć tylko Totus Tuus przed wizerunkiem Maryi. Jakże mógłbym nie przybyć, aby usłyszeć, jak bije serce Kościoła i serce Ojczyzny w Sercu Matki?… Tutaj można się dowiedzieć, jaka jest Polska i kim naprawdę są Polacy”.

Jeżeli ów wpis zacząłem mickiewiczowską inwokacją, to chciałbym go zakończyć wierszem innego wspaniałego Polaka, poety Cypriana Kamila Norwida.
CZĘSTOCHOWSKIE WIERSZE (fragment)

 

A czy wiecie gdzie byłem,
Gdzie się tego uczyłem?

A czy wiecie?… nie wiecie:
C z ę s t o c h o w s k i e ja dziecię,
Stamtąd idę piechotą,
Choć daleko, z ochotą!

Tam na desce złoconej
Jest bo obraz święcony
Matki Boskiej cudownej,
Gdzie lud płacze wędrowny.

A ta deska skąd – wiecie?
Oj, ze stołu gdzie jadał
Nasz Pan Jezus, i siadał
Za tym stołem, tu, w świecie.
I to polskie ją króle
Przez armaty i kule,
Przez pogańskie pałasze
Tam przynieśli, jak nasze.

Tam też cuda się dzieją,
Tam też modlą się księża
I na modłach siwieją.
Tam jest wiele oręża,
Najostrzejszych pałaszy
I chorągwi tak wiele,
Że się wszystko przestraszy,
Co nie klęknie w kościele.
Tam są jakby tysiące
Wojska, które jest śpiące
Pod kościołem głęboko,
Gdzie nikt dostać nie może,
Ani żadne ich oko
Nie dopatrzy, prócz Boże.

Tam zasiane są kule
I mosiężne armaty,
I bogactwa w szkatule;
Ale nikt z nich bogaty,
Nikt wielmożny nie będzie,
Tylko taki, któremu
Nić się z nieba uprzędzie,
A nie spyta się: „C z e m u?” –
Tylko pójdzie za nicią,
Ułowiony jak siecią,
I nie zerwie pędziwa,
I nie spląta ogniwa.

Taki w skałę przecieknie,
Gdzie złocisto i pięknie,
Gdzie jest dużo mieszkania
I śpiącego żołnierza
W żelazności ubrania;
Gdzie się jeden przymierza,
Jakby już miał wycelić,
Drugi jakby wystrzelić,
Trzeci jakby z pochewki
Szablę ciągnął, a czwarty
Jakby zdmuchał z panewki,
Piąty jakby strzegł warty.

To jest wszystko tam w głębi,
Az czuć chodząc po ziemi;
Aż cię z g r u c h a, zgołębi
Skrucha łzami żywemi;
Az upadniesz kolanem,
Jakby drzewem złamanem,
I zanucisz: „O! Matko
Zbawiciela naszego,
Toć jest modlić się czego,
A modlim się tak rzadko!”

A to wszystko rycerstwo,
A to wszystko żołnierstwo,
Co śpi w głębi, to owe,
Co krew lało dla wiary,
Całe w sobie krzyżowe.
Jak zwinięte sztandary,
Każdy cicho leżący,
Każdy w sobie myślący…

(C.K.Norwid)

 

 

Reklamy

Sen fantastyczny?

Tagi

,

Szedłem codziennym szlakiem, prowadzącym do ławki nad rzeczką w gaju, ażeby jak zwykle zamienić słowo z Cuthbertem, któremu jestem “trochę” winien.
Układając sobie w myślach monolog, którego adresatem jest Cuthbert, kroczyłem doskonale znaną mi, łąkową ścieżką, licząc kretowiska, po to, aby wiedzieć, czy nie przybyło nowych.
Nie wiem, po co to robię, ale robię to zawsze, idąc tamtędy.
Monolog, bowiem Cuthbert rzadko mówi do mnie, co nie znaczy, że nie mówi wcale.

Było pięknie.
Słońce już zdążyło wspiąć się nad wzgórze, rzucając swoje promyczki na łąke za rzeką.
Widok był o tyle wspaniały, gdyż nad łąką unosiła się cicho, cichuteńko mgła, ale tylko na wysokość około jednego metra, co sparawiało wrażenie, jakby na całej tamtej połaci ktoś celowo i z rozmysłem umieścił ten swoisty dywan.

Przechodząc przez kładkę nad malutkim potokiem, stwierdziłem po cichu, że kretowisk naliczyłem 27, a z mało skomplikowanego odejmowania wynikało, że od wczoraj przybyło ich pięć.
Jak do tej pory nigdy nie udało mi się dostrzec kreta, choć kiedyś widziałem jak jedno z kretowisk się porusza, tak jakby oddychało, ale i tak ten aksamitny budowniczy nie pokazał się z łopatką na powierzchni.

Wchodząc na malowniczy mostek biegnący nad rzeczką, ujrzałem postać kobiety, stojącej na przeciwległym brzegu.
Stała ze splecinymi dłońmi, trzymając w nich coś.
– Dzieńdobry – zagaiłem.
– Dzieńdobry. Piękny poranek, prawda? – usłyszałem w odpowiedzi.
– O tak! Mamy ładny sierpień od kilku dni. Złapała pani rybkę? – zapytałem i pytanie nie było pozbawione sensu, bowiem malutkie pstrągi pływają tu całymi ławicami, a dużych widać znacznie mniej.
Nie odpowiedziała, a tylko rozchyliła dłonie, ukazując tym samym moim oczom piękną ważkę, która wcale nie kwapiła się do odlotu.
– Nie boisz się, że ciebie ugryzie? – spytałem.
Wzruszyła lekko ramionami i odrzekła:
– No i cóż z tego, najwyżej zaboli.

Szybko zaliczyłem poranną toaletę.
Wskakując w krótkie spodenki, byłem bardzo rad, że mam gotowy monolog na spotkanie z Cuthbertem.
Przekręcając klucz w zamku, spytałem siebie:
-Ciekawe ile kretowisk dzisiaj naliczysz?

Słońce zdążyło wspiąć się nad wzgórze…

Klikając w zdjęcie, powiększysz je.

Gdyby ktoś dobrnął do tego miejsca, nie ucieknąwszy przed moją grafomanią, to polecam mu wysłuchanie pięknego utworu Olafur’a Arnalds’a o jeszcze bardziej pięknym tytule.